No to go! :)

niedziela, lipca 06, 2014 Ollie 0 Comments



Singapur ▪ Changi Airport   |   Udaje się kupić tanie bilety do Singapuru, zaplanować bardziej szczegółowo podróż i nadchodzi czas wylotu. Lot liniami Swiss nie wyróżniał się niczym szczególym. Samolot nienajnowszy - mniej komfortowy niz Qatar Airlines - obsługa bardzo dobra, jedzenie też. Lot był bez przesiadki - ponad 12 godzin, więc bałam się jak zniosą go moje oczy i soczewki  kontaktowe. O dziwo czułam sie lepiej niż po ostatnim locie z przesiadką w Katarze, tylko raz użyłam kropli. Jedynym mankamentem podróży było zbyt późne wybranie miejsc w samolocie, przez co trafiły nam się środkowe przed toaletami, także "co 2 minuty" ktoś atakował nas światłem z otwieranych drzwi po oczach, z początku parę razy mnie to obudziło, ale ostatecznie wstałam prosto na śniadanie :] Ostatecznie stwierdzam, że jeden lot, dłuższy jest o wiele mniej męczący i jeśli jest możliwosć takiego wyboru na pewno skorzystam na przyszłość z połączenia bezpośredniego.







Immigration   |   W czasie lotu otrzymujemy papierek imigracyjny do wypełnienia wraz z przypomnieniem co nam grozi za przemyt narkotyków i innych substancji. Z wypełnionym papierkiem stoimy potem w długiej lub bardzo długiej kolejce, nasz paszport i wypełniony dokument zostają sprawnie i szybko zeskanowane. Najczęściej pada pytanie czy transfer, a jeśli tak to kiedy lot i jakimi liniami i tyle. Lotnisko nie jest małe i nie wszystko da się tam załatwić "w biegu", więc jeśli ktoś planuje szybki transfer niech dobrze sprawdzi czy da radę go wykonać. 


źródło: internet

















Metro ▪ MTR ▪ Little India   |   Podczas wysiadania z samolotu okazało się, że lecieli nim znajomi, co śmieszniejsze lot powrotny zaplanowali też na ten sam dzień! ;) Także wybrali indonezyjskie wakacje, przy czym tylko na Bali plus Gili Air. Postanowili spróbować znaleźć miejsce w hotelu, który zabookowaliśmy w dzielnicy Little India, więc wyruszyliśmy razem w pierwszą podróż singapurskim metrem. Nie obyło się bez małego zamieszania koło kas i automatów biletowych, jednak w kraju, w którym językiem urzędowym jest m.in. angielski, bardzo łatwo się odnaleźć, a ludzie okazali się pomocni i mili. Podróż trwała około godzinę i wymagała trzech przesiadek przez PayaLebar oraz Serangoon i na początku bodajże Tanah Merah ¹ (można też pojechać przez Outram Park z dwiema ¹ przesiadkami, ale należy pojechać kawałek dalej, a następnie zawrócić). Na miejscu warto mieć mapę lub mapy google offline (wystarczy połączyć się darmowym WiFi na lotnisku - wymaga wpisania hasła, które otrzymujemy SMSem po zalogowaniu się na www - 2 minuty i gotowe), ponieważ jest sporo dużych ulic oraz bardzo wiele mniejszych - słabo oznakowanych. Little India to naprawde małe Indie. Wokół niemal sami Hindusi, pełno indyjskich fatałaszków, zapachów i smaków. Na początku ciężko nam się odnaleźć, ale z pomocą miejscowych dość szybko namierzamy poszukiwaną ulicę. Hotel jest calkiem fajny. Ma okno ² :]


źródło: internet
























Taxi   |   Koszt taxówki z Little India na lotnisko to 40 singapurskich dolarów, a w okolice Marina Bay ok. 10 SGD. 

Light show ▪ Marina Bay ▪ Gardens by the Bay   |   Szybki prysznic, WiFi i lecimy rzucić okiem na wieżowce pod gwiazdami oraz light show i jeśli się uda Gardens by the Bay. Po drodze jemy ciepłą kolację w indyjskim barze (gdzie spotykamy pierwsze i jak na razie <Gili Air> jedyne Polki. Jak bardzo wielu Europejczyków w Singapurze wyglądają na osoby pracujące tam, a nie podróżujące). Ponieważ zostaje nam już tylko 15 minut do light show postanawiamy pędzić taksówką. Nie jest to łatwe zadanie. Na każdym rogu stoi kilku chętnych na wolną taryfę i dopiero w bocznej uliczce dopadamy kierowcę na papierosie. Mówi, że podróż zajmie jakieś 15 minut, ale docieramy w około 10. Wysiadamy w pobliżu znanej fontanny w ksztalcie lwa, light show włąśnie się zaczęło. Pokaz okazuje sie być taki sobie i gdyby nie był w miejscu startu naszego spaceru uznałabym go za stratę czasu. Parę laserów, podświetlone "dno statku" umiejscowionego na hotelu, muzyka z oddali i to właściwie tyle. Wrocławski pokaz na pergoli to przy tym nie lada atrakcja. Jeśli jednak ktoś ma ochotę sam się przekonać może codziennie o 20:00 oraz 21:30, show trwa 15 min. A może poprostu my mieliśmy pecha, bądź nie ten dzień, nie ta godzina, nie ta strona mariny... bo są tacy, którzy się zachwycają: tripadvisor light and water show




Spacer jest bardzo przyjemny, widoki też. Klimat daje jednak o sobie znac, lepimy sie, jest duszno, choć okazuje się, że w porównaniu z kolejnym dniem było całkiem spoko ;) Docieramy do hotelu Marina Bay Sands, warto mu sie dobrze przyjrzeć, ponieważ niższa część budynku pokryta jest czymś co przypomina łuski  i jakby samo się porusza na wietrze mieniąc na różne kolory. Następnego dnia udało mi się sprawdzić z bliska co powoduje taki super efekt :). Przed hotelem wsiadamy do windy i przechodzimy jego środkiem  - specjalną alejką na wysokości dobrych paru metrów - w stronę Gardens by the Bay. Już z daleka widok jest niesamowity, mi kojarzy się z Avatarem (zdjęcia w kolejnym poście). Trafiamy fajnie z czasem, ponieważ niemal w ogóle nie ma ludzi. Zaraz po zejściu z alejki zaczyna lać, chowamy się pod daszkiem na jakieś 15 minut niepogody, a póżniej idziemy obejrzeć z bliska wszystkie te magiczne drzewa. Jest super!





Znajomy zauważa informację o innym show - Garden Rhapsody, które odbywa się tam codziennie o 19:45 oraz 20:45. Postanawiamy drugiego dnia sprawdzić czy jest fajne. Mnie ucieszy choćby sam ponowny widok tych drzew :) Przed hotelem stajemy w najdłuższej kolejce (świata?) po taksówkę w jakiej dane mi było stać o.O Na zdjęciach tylko jej fragment, może ¼.







Po położeniu się w łóżkach okazuje się, że coś huczy - myślimy, że to może zepsuta klima? Wyłączamy. Dalej huczy. To klima, ale nie nasza, a z sąsiedniego budynku. Umiejscowiona zaraz przy naszej ścianie... Sięgamy po zatyczki do uszu...


_________________________________________________________________________________

¹ tak naprawdę trzeba doliczyć jedną niestandardową przesiadkę, ponieważ na stacji Tanah Merah należy przesiaść sie do zielonej linii z zielonej linii... Kilkuprzystankowy fragment MTR w stronę lotniska jest ciągłością zielonej linii, ale to osobny wagon jadący tylko tym kawałkiem trasy w tę i z powrotem. Nie wymaga to jednak biegania po stacji metra, wystarczy być w miarę przytomnym :)

² przy bookowaniu hotelu należy dokładnie doczytać czy pokój ma okno, a jeśli takiej informacji nie ma doczytać w opisie hotelu czy czasem pokoje nie są "wydawane zgodnie z aktualną dostepnością, nie wszystkie posiadają okna".

0 comments:

pytanie? komentarz? to tutaj :)